Z innych dokumentow wynika, ze trup byl bezimienny, a dopiero pozniej dodano mu nazwisko Szamkszty. Nie zostal nawet sfotografowany, co zawsze w takich przypadkach czyniono. Nie wiadomo nawet, gdzie zostal znaleziony i kiedy.
- Zgodnosc zeznan Zientala i Tucholskiego budzi watpliwosc co do ich autentycznosci - uwaza mecenas Artur Frey, ktory przed laty bardzo szczegolowo analizowal akta (te, jeszcze pelniejsze). - Zarzuty morderstwa sa tak niewiarygodne, ze po prostu niemozliwe. Mowiac wprost - ordynarnie przylatano jakiegos trupa Zientali i Tucholskiemu. Byl potrzebny, wiec go znalezli. Potrzebowano oskarzenia o zabojstwo, wiec je spreparowali. A ze nieudolnie, to nie wazne, bo przeciez mieli za soba "swoj" sad i "swoich" prokuratorow.
Zdzislaw Szamkszta, czlonek oddzialu zostal prawdopodobnie wczesniej przez Zientale przerzucony za granice.
0 Responses to Bezimienny